piątek, 10 lipca 2015

Nevada

Nevada wychowała się podmiejskiej stajni. Nie bała się samochodów, przemykających po pobliskiej drodze - było to dla niej czymś normalnym, tak jak dla jeleni śpiew ptaków. Z czasem zaczęła wykształcać swój charakter, który nie należał do łatwych. Stała się agresywna nie tylko dla odwiedzających czy pracowników, ale też dla własnego opiekuna. Zdecydowano, że klacz opuści stadninę i trafi do ośrodka dla trudnych koni. Tam zamierzano złagodzić jej temperament i sprawić by była przyzwyczajona do kontaktu z ludźmi. Aczkolwiek od samego początku sprawiała niemały kłopot; podczas pierwszych dni, zdeterminowana Nevada zniszczyła jedną ze ścian nowego boksu. Po kilku miesiącach pobytu w ośrodku, klacz zdawała się inna - spokojniejsza i mniej agresywna. Opiekunowie zostawili ją samą, a to wzbudziło w niej beztroskę i poczucie wolności. W napływie emocji, wydostała się z padoku i wybiegła gdzieś, sama nie wiedząc gdzie. Trafiła tutaj, do cudownej i słonecznej krainy. Czuła się tam bezpiecznie, ale nie na tyle by stracić czujność. Usłyszała kroki, powolne, dość ciężkie. Odwróciła się gwałtownie w stronę skąd dochodził odgłos i położyła uszy wzdłuż szyi. Przed sobą ujrzała gniadego ogiera, mniej więcej tego samego wzrostu. Od razu poczuła, że ten znajduje się na stanowisku wyższym niż ona, przez co stała się bardziej zestresowana. Koń nie wyjawiał złych intencji, dzięki czemu uległa i dołączyła do jego stada.